wtorek, 26 czerwca 2012

All I ever wanted was the world.

tumblr
Jest 9:10(nie patrzeć na godzinę publikacji, bo blogspot coś z tym miesza...), a ja w końcu zabrałem się za napisanie czegoś nowego. W sumie sam się sobie dziwię, że tak wcześnie wstałem z własnej (albo prawie własnej) woli. Zawsze w wakacje normą jest, że budzę się od 11 wzwyż (czasem zdarza się, że prześpię nawet do 13-14). Chociaż wczoraj wymęczyły mnie trochę rolki, więc poszedłem spać o 22 i dzisiaj żeby nie telefon o 8, spałbym pewnie jeszcze trochę. U mnie przez ten tydzień nic ciekawego się nie dzieje. Spotkałem się kilka razy z siostrą, trochę jeździliśmy na rowerach, ale w sumie nic konkretnego w tym czasie nie zrobiłem. Ciągle myślę o wyjeździe do Chorwacji (ahh <3) i już od tygodnia przymierzam się do zrobienia listy co muszę kupić (znając życie i tak będę kupował bez żadnej listy i to na ostatnią chwilę). Jakoś dalej post mi się nie klei, może jeszcze napiszę w tygodniu. TTYS 

Co do komentarza od Mateusza, "dazed" to oszołomiony, a w słowniku (pokusiłem się sprawdzić ^^) 'daze' też przetłumaczyli jako oszałamiać, czyli biernik tego czasownika(?) dazed znaczy oszołomiony. 

2 komentarze:

  1. Jak ja kocham jazdę na rowerach... <3
    Świetny blog, na pewno tu jeszcze wrócę :D

    OdpowiedzUsuń